Zapewne jest w tej chwili w kraju spora grupa osób, które z przyjemnością starłyby uśmiech z twarzy prezesowi Rady Polityki Pieniężnej i można podejrzewać, że nie byłoby to delikatne otarcie chusteczką. Nie dość, że inflacja rośnie i coraz trudniej związać koniec z końcem, to jeśli na nowo policzymy ratę swojego kredytu hipotecznego, może zrobić się nam słabo. Wielu siedzi wieczorami i zadaje sobie tylko jedno pytanie: jak mogło do tego dojść?

Jak to się stało?

Zaczynało się banalnie, kolejny dzień pandemii, a my zamknięci w małej, ciasnej klatce. Do tej pory mały metraż nam nie przeszkadzał: dorośli wychodzili do pracy, dzieci do szkoły i na zajęcia dodatkowe, niedziele spędzaliśmy na wspólnych wycieczkach, a wyspać się było gdzie. Nagle nasze kilka metrów miało stać się biurem, szkołą i miejscem rekreacji. Obok wyrastał apartamentowiec, w którym deweloper sprzedawał duże mieszkania, a kredyt hipoteczny był najtańszym pieniądzem na rynku.

Nie było problemu

Zdolność kredytowa była, rodzina szybko zdecydowała się nam nieco pożyczyć na uzupełnienie wkładu własnego, a dopóki trwała budowa, my tylko wpłacaliśmy do banku odsetki od wpłacanych transz kredytu. Stopy procentowe były spektakularnie niskie i wprawdzie bank nieco sobie to wyrównywał, biorąc bardzo wysoką marżę, ale nadal oprocentowanie było tanie. Doradca kredytowy był równie pełen optymizmu, jak my i tak przekonujący, że nawet nie dyskutowaliśmy o marży. Kilka dowcipów o frankowiczach i podpisy złożone.

Kiedy pojawiły się kłopoty?

Powoli coś jakby zaczęło się dziać. Najpierw powolutku drgnęły stopy procentowe, ale do nas to jeszcze tak do końca nie docierało. W końcu 6 M oznaczało, że nasza rata zmieni się dopiero za pół roku i to wiedzieliśmy. Tylko dokoła zaczął robić się szum, coraz więcej szumu i nagle zaczęliśmy interesować się naszym kredytem. Powolutku zaczęło do nas docierać, że w kredycie hipotecznym oprócz stawki WIBOR liczy się marża i to różni nas od tych, którzy wzięli kredyt na przykład w 2013, gdy stopy były wysokie, ale marże stosunkowo niskie. Nasz kredyt jest drogi, a po pierwszym kwartale 2022 po prostu bardzo drogi. Co teraz?

Mamy pieniądze

Jeśli jeszcze nie mamy dramatycznej sytuacji, postarajmy się ścisnąć nieco budżet. Nie będzie to łatwe, bo rośnie nie tylko rata kredytu, ale też koszty utrzymania, rachunki za media i koszty transportu. Trzeba oszczędzać na tzw. życiu, bo innego wyjścia nie ma. Można jeszcze przemyśleć jedno rozwiązanie i przejść na stałą ratę. Oprocentowanie kredytu ze stałą ratą można było wybrać już w połowie zeszłego roku i ci, którzy to zrobili, mogą teraz mówić o wygranej. Być może jeszcze nie jest zbyt późno, bo wprawdzie rata wzrośnie, ale zyskamy kilka lat tzw. świętego spokoju. Jeśli jeszcze mamy jakiś luz w budżecie, warto rozważyć to rozwiązanie, bo pewność może być najcenniejszą wartością w najbliższych latach.

Jesteśmy pod kreską

Teoretycznie możemy sprzedać mieszkanie z kredytem. Tylko to żadne rozwiązanie, bo nie zapominajmy, że nasza zdolność kredytowa także spadła i być może już teraz, a być może za kilka miesięcy, zwyczajnie nikt kredytu nam nie da. W takiej sytuacji rozwiązaniem może być fundusz wsparcia kredytobiorców, który pozwoli nam na spłatę rat przez najbliższe lata. Może wystarczą tylko wakacje kredytowe i danie sobie czasu na znalezienie dodatkowej pracy. Może pojawi się też jakaś pomoc rządowa.

Related Posts

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Required fields are marked *

Array