Wielkie konflikty nie omijały ziem dzisiejszego Pomorza Zachodniego i wielokrotnie powodowały duże spustoszenie. Szczególnie gwałtowny był najazd husytów na Nową Marchię w XV wieku oraz wojna trzydziestoletnia w XVII wieku. Zwłaszcza ta druga przyczyniła się do upadku wielu miast w tamtym regionie. Oprócz tego co chwila wybuchały małe konflikty między sąsiednimi państwami. Jednym z ciekawszych był konflikt zakonu Joannitów z mieszkańcami Chojny – konflikt lokalny, ale “transgraniczny”.
Zakony rycerskie to organizacje, które zaczęły powstawać w czasach krucjat do Ziemi Świętej już na przełomie XI i XII wieku. Zakonnicy mieli za zadanie ochronę pielgrzymów, zajmowali się również ich leczeniem i transportem morskim. Z tych zadań wywiązywali się na tyle dobrze, że zyskiwali uznanie książąt i królów z całej chrześcijańskiej Europy. Za tym uznaniem szły nadania zamków, majątków ziemskich, przywilejów nie tylko w Królestwie Jerozolimskim, ale również na kontynencie. Podarowany majątek pozwolił na finansowanie bieżącej działalności i rozwój zakonów, które tworzyły swoje komandorie (komturie) na terenie różnych królestw i księstw. Na zakonników nakładano coraz więcej zadań o militarnym charakterze, czyli dbałość o bezpieczeństwo wewnętrzne na Ziemi Świętej, a z czasem otwartą walkę zbrojną z innowiercami.
Zakonów rycerskich było dużo, ale liczyły się trzy duże zakony: Templariusze, Krzyżacy i Joannici. Krzyżacy odcisnęli piętno na naszej historii, Templariusze to tajemnice i legendy, a najmniej wiemy o Joannitach. Zakon Joannitów trafił na ziemie dzisiejszej Polski już w XII wieku przede wszystkim do Małopolski, Wielkopolski, na Dolny Śląsk, na Pomorze i Pomorze Zachodnie oraz na tereny późniejszej Nowej Marchii. Struktura organizacyjna Zakonu Joannitów nie była związana z granicami poszczególnych państw, chociaż komandorie były lennami poszczególnych władców.
W początkach XIV wieku zlikwidowano zakon Templariuszy, a ich majątek zgodnie z decyzją papieża miał przejąć Zakon Joannitów. Szło to dosyć opornie, bo władcy również mieli ochotę na dobrze zorganizowane majątki Templariuszy. W Brandenburgii i Nowej Marchii Joannici przejęli zaledwie trzecią część majątków, a pozostałe odkupili. Tym sposobem na Pomorzu Zachodnim i w Nowej Marchii powstało dość duże skupisko joannickich komandorii, które z czasem zaczęły się organizować pod wspólnym przywództwem. Wyodrębnił się Baliwat Brandenburgii skupiający lokalne komandorie, z Pomorza Zachodniego, Nowej Marchii i kilku mniejszych państw. Baliwat powstawał pod nieformalnym (początkowo) patronatem margrabiego Brandenburgii. Zwróćmy uwagę na to, że w skład Baliwatu Brandenburgii wchodziły komandorie z różnych krajów, co czasem rodziło pewne konflikty.
Joannici zbudowali w tym okresie kilka zamków, między innymi w Łagowie, Słońsku, Swobnicy i Pęzinie. Szczególnie ciekawa jest związana z budową zamku w Swobnicy, ponieważ jest pokłosiem konfliktu Joannitów z pomorskiej Rurki z miastem Chojna w Nowej Marchii i rycerstwem nowomarchijskim. Był to więc konflikt transgraniczny, a smaczku dodaje fakt, że pomorscy Joannici byli patronami kościoła w Chojnie.

Chojna to dawny słowiański gród istniejący już od X wieku, w pierwszej połowie XIII wieku książę szczeciński Barnim I nadał Chojnie prawa miejskie. Od 1269 roku, w wyniku ekspansji terytorialnej, miasto należało już do margrabiów brandenburskich. Miasto było bardzo zniszczone w czasie II wojny światowej, ale warto je odwiedzić dla cennych zabytków. Najcenniejszym zabytkiem Chojny jest kościół Mariacki, którego budowę rozpoczęto w II połowie XIV wieku i wielokrotnie rozbudowywano. Patronat nad kościołem otrzymali Templariusze, a po nich Joannici z Rurki (już na Pomorzu).W połowie XIX wieku zbudowano wieżę o wysokości 102,6m, co czyni ją jedną z większych w Polsce. Drugim cennym zabytkiem są mury miejskie z dwiema dużymi bramami i trzema pełnym basztami. Do dzisiaj zachował się ok. 1500 metrów murów obronnych. Już dla tych dwóch zabytków warto zboczyć z głównej drogi i odwiedzić Chojnę, a miłośnicy dawnych czasów znajdą tam o wiele więcej.

W drugiej połowie XIV wieku mieszkańcy Chojny i rycerstwo Nowej Marchii skonfliktowali się z Joannitami z Rurki o to, kogo popierać jako władców Nowej Marchii. Land-wójt Nowej Marchii Hasso von Wedel-Uchtenhagen zebrał okolicznych rycerzy i chłopów ze swoich wsi i z pomocą mieszczan z Chojny napadł na komandorię Joannitów położoną tuż za granicą, już w Księstwie Szczecińskim. Komandorię splądrowano i obrabowano, a komtur Wilhelm von Holstem został uwięziony w pobliskim zamku Stolzenberg koło Morynia, a potem w Baszcie Więziennej w Chojnie. Konflikt trwał dość długo, aż oparł się o papieża. W efekcie sprawcy napadu zostali obłożeni klątwą. W rozwiązanie konfliktu włączył się również cesarz, klątwę zdjęto, a krzywdy poczynione Joannitów miały zostać wyrównane. Najciekawsze jest to, że patronat Joannitów nad kościołem w Chojnie został utrzymany.
Joannici nauczeni doświadczeniem pozostawili Rurkę jako folwark, natomiast swoją siedzibę przenieśli do Swobnicy. Wyjednali zgodę księcia szczecińskiego na budowę zamku, o którym wiadomo, że w 1397 roku już był użytkowany. Zamek zbudowano z cegły, nad brzegiem jeziora, które wykorzystano dla zasilenia fosy. Obok zbudowano podzamcze. Zamek miał trzy, a przez pewien czas cztery skrzydła i wieżę. Po wojnie trzydziestoletniej ostatecznie dostał się w ręce Hohenzollernów i jego wnętrze przebudowano na styl barokowy. Obecnie to budowla zdewastowana, staraniem gminy wyremontowano zadaszenie więc są szanse na uratowanie zabytku.

Warto zobaczyć zamek Joannitów Swobnicy, przy okazji romańską kaplicę w Rurce, starą zabudowę w Chojnie, a może nawet w pobliskich miejscowościach. To ciekawa jednodniowa wycieczka, a rowerzyści znajdą w okolicy sporo szlaków dla siebie.
Dodaj komentarz